Czego szkoła nie uczy? Według tego pośmiertnie ogłoszonego tekstu — podejmowania decyzji. Mazur opiera się na cybernetycznym podziale życia psychicznego na procesy informacyjne i decyzyjne i zarzuca szkole, że zajmuje się wyłącznie pierwszymi. Wychowuje więc odbiorcę cudzych poleceń, a nie kogoś, kto sam stawia cele i ponosi skutki wyborów; umiejętności decydowania człowiek nabywa potem sam, metodą prób i błędów, często przez całe życie. Kursy praktyczne, na których uczy się przez prawdziwe decyzje w prawdziwych sytuacjach, są dla autora dowodem, że da się inaczej.
Drugi, krótszy zarzut dotyczy samych wiadomości: szkoła każe pamiętać to, co każdy sprawdzi w podręcznym źródle, zamiast pokazywać, jak wiedzę zdobywać i jak dochodzić do własnego zdania.
Propozycje idą w jednym kierunku. Uczniowie powinni dostać prawdziwe decyzje — w samorządzie, który naprawdę o czymś rozstrzyga, i w omawianiu z nauczycielem jako doradcą przedsięwzięć, które się nie udały; program mógłby obejmować naukę decydowania (podstawy teorii decyzji, projektowanie, pracę zespołową), a szkoła średnia powinna zostawić uczniom więcej swobody w kierowaniu nauką według własnych uzdolnień.
Tekst ukazał się w tygodniku ponad rok po śmierci autora jako fragment szkicu o szkolnictwie, którego Mazur nie zdążył opublikować, z krótką notą redakcji. Nie jest projektem nowej szkoły, tylko uzasadnieniem surowej oceny szkoły istniejącej. Rdzeń argumentu wynika z teorii, a nie z obserwacji obyczajów, choć tych w tekście nie brakuje: szkoła ćwiczy jeden rodzaj procesów psychicznych i zaniedbuje drugi, więc jej absolwent umie przyjmować informacje, ale nie umie na ich podstawie wybierać. W naszej lekturze to zwięzłe zastosowanie do szkoły wątku decyzji, obecnego także w artykule z 1969 roku o stawianiu problemów optymalizacyjnych i w referacie o samoregulacji w szkole z 1983 roku.
Omówienie własne, wersja robocza; definicje pojęć — w słowniku, ze źródłem.